RSS
wtorek, 03 grudnia 2013

Wszystko dla miłości i wszystko przez miłość. Mam bilet lotniczy na inny kontynent, lecimy tam razem - ja i mój D.S. Po raz pierwszy zamieszkam na serio z facetem, będę gotowała domowe obiadki i robiła wspólne pranie. Jeżeli z kimś w ogóle to może się udać to tylko z nim. Jest taki jak go sobie wymarzyłam - spojrzenie, uśmiech, ciało, poczucie humoru i pasja. W sierpniu byliśmy na wspólnych wakacjach - Hel, polskie morze, moje trzydzieste urodziny. Wszystkie moje koleżanki boją się tego wieku, a ja dopiero w wieku trzydziestu lat czuję się spełniona i żyję pełnią życia. Mogę wszystko. Kolejny kraj, kolejny nowy początek. Będę zasypiać w jego ramionach co noc tak jak chciałam. Los jest dla mnie łaskawy i choć tak wiele jeszcze może się zdarzyć dobrego i złego, to wierzę, że ostatecznie podążam we właściwym kierunku. W życiu ważnym jest podejmować decyzje, odważnie kroczyć przed siebie z podniesioną głową i próbować znowu i znowu, choć tak wiele popełniliśmy błędów. Jeżeli kiedyś D.S. okaże się pomyłką, a moja podróż niewypałem wtedy powiem sobie - szłam za głosem serca i to był jedyny słuszny wybór. Można bać się tak bardzo, że brak nam tchu i drżą nam ręce, ale trzeba walczyć o swoje szczęście i szukać go, choćby oznaczało to nawet podroż w nowy, nieznany świat.

00:51, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
środa, 12 czerwca 2013

Wszystko tak szybko się zmienia tymczasem ja żyję ciągle w tym samym pięknym śnie. Wspólne spacery, kolacje, wypady do Amsterdamu, jego uśmiech, jego zapach, jego dom. Lubię małe okno na poddaszu, otwieram je i wpuszczam promienie słońca - tyle słońca jest we mnie za każdym razem kiedy tutaj wracam. Wszyscy mężczyźni, którzy się kiedyś pojawili byli niczym, widzę to teraz wyraźnie - jakimś kiepskim przerywnikiem żeby zagłuszyć nudę i samotność, a moja romantyczna natura kazała mi wierzyć w kolejne "zakochania". Po prostu chciałam mieć chłopaka, jak wszystkie dziewczyny wokoło (właściwie to wszystkie mają już mężów), więc wplątywałam się w różne dziwne układy. Teraz wydaje się, że ta droga choć kręta i choć szłam na oślep doprowadziła mnie do celu - otrzymałam w końcu to o czym marzyłam jeszcze jako nastolatka. Przyszła miłość, największa, najprawdziwsza, najszczersza - miłość. Wczoraj doczekałam się ważnych słów, że to wszystko jest "na poważnie", że chce żebym z nim pojechała gdziekolwiek rzuci go los. Cieszę się i boję się, modlę się do Boga żeby pozwolił mi zatrzymać moje szczęście.

17:56, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 kwietnia 2013

Wszystko jest dobrze. Jestem zakochana w D.S. i to chyba nawet szczęśliwie i z wzajemnością. Jedyny nasz problem polega na tym, że on jest tam, a ja tu... szukam bezskutecznie pracy w Holandii, ale wszystko wskazuje na to, że bez znajomości języka mogę zostać tylko rzeźnikiem, blacharzem lub lakiernikiem. Gdybym była chociaż operatorem wózka widłowego moje życie byłoby łatwiejsze. Staram się skupić na chwili obecnej, na czasie, który możemy spędzić razem. Na Wielkanoc pojechaliśmy nad morze, następny weekend spędziliśmy w Amsterdamie: łódka, kolacja, koncert... to był magiczny czas. Wiem, że to miłość, na którą czekałam całe moje życie. Płaczę za każdym razem kiedy się żegnamy. Słucham w kółko tych samych piosenek dzień i noc i tak - całkowicie mi odbija. Niedługo rocznica, trzy lata odkąd odzyskałam moje ukochane życie.

01:07, thistle-lady
Link Komentarze (2) »
niedziela, 30 grudnia 2012

Kończy się rok 2012. Był wspaniały. Po raz pierwszy w życiu byłam w Andaluzji, w Santiago de Compostela, w Barcelonie i w Amsterdamie. Po raz pierwszy widziałam na żywo Placebo i "Kruki nad łanem zboża" Vincenta. Po raz kolejny byłam żywa. Dziś rozmawiając z najlepszą przyjaciółką śmiałam się, że to był mój rok seksu, ale był to też rok nowych przyjaciół, nowych wyzwań, nowych smutków i strachu o przyszłość, bo ten bezustannie spędza mi sen z powiek. Kiedyś zatęsknię za tym czasem, za bosym spacerem o czwartej rano po Sewilli ze szpilkami w ręce, za najlepszą pizzą w Neapolu i moim hinduskim przyjacielem, który kazał mi uprawiać jogę i przestać się tak martwić o nieznane. W mojej głowie pod koniec roku cały czas D.S, noszę na szyi bursztynowe serce, które dał mi kiedy odwiedziłam go w Holandii na początku grudnia. Chcę z nim być, chcę być sobą, chcę spełniać marzenia i kochać.

21:24, thistle-lady
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 listopada 2012

Jestem sama, muszę sama zasnąć i sama się obudzić. Wypaliłam papierosa na balkonie zastanawiając się co dalej. Dlaczego tak bardzo się nim zauroczyłam? Śmieję się, że to cholerny brat bliźniak mojego byłego chłopaka z Hiszpanii, bo urodzili się tego samego dnia i mają nawet takie same inicjały - D.S. Myślę, że to jedyne co ich łączy, ten sam dzień urodzin i te cholerne inicjały. Mój nowy D.S. śmieje się ze mnie, że jestem polish silly girl, wiem, że robi to z sympatii, ale chwilami myślę, że mówi tak, bo uważa mnie za naiwną marzycielkę. Spędziliśmy w Warszawie cudowny weekend. Byłam szczęśliwa kiedy zobaczyłam go w sobotni wieczór. Miał te cholernie seksowne, rozczochrane włosy i ten sam zawadiacki uśmiech. Miał wszystko to za czym tak bardzo tęsknię. Jestem zakochana, oddałabym mu wszystko i jeszcze więcej. Uwielbiam to, że ma doktorat z matematyki, że zna się na literaturze i sztuce, że potrafi mnie rozśmieszyć do łez. Uwielbiam jego ciało, wąskie usta, kilkudniowy zarost i brytyjski akcent. Przymykam oczy i znów jest tamten wieczór, idziemy na kolację, całujemy się pod Pałacem Kultury, robi mi herbatę, zasypiam w jego ramionach. Boję się, że kiedyś będę musiała go pożegnać. Wiem, że przesadziłam, powiedziałam mu za wiele, odkryłam wszystkie karty, z nadzieją, że on czuje to samo. Proszę zostań - krzyczę teraz i błagam Boga żeby mi się w końcu udało dopłynąć do bezpiecznego brzegu. Kupiłam bilet na grudzień, zobaczymy się znowu, czy to będzie ostatni raz? Jeśli tak, to potem mogę umrzeć, tak czuję, choć wiem, że przecież będę musiała dalej żyć. Ogarnij się do cholery - mówię sobie do lustra. Zapytałam go czy jestem zbyt nachalna, powiedział mi, że wszystko jest dobrze. Wszystko jest dobrze, więc dlaczego tak bardzo boję się, że go stracę? Może dlatego, że dziś telefon milczy cały dzień. Może dlatego, że to byłoby zbyt piękne. Boże oddaj mi rozum. Wszystko co mam to bilet z Łazienek, spacerowaliśmy tam razem w poniedziałek. Jeden taki poniedziałek w całym moim życiu. Jeden taki mężczyzna, najcudowniejszy jakiego dał mi los.

01:18, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 listopada 2012

Obudziłam się dziś rano szczęśliwa. Pomyślałam, że napiszę, bo chcę zapamiętać ten dzień. Wszystko się tak szybko zmienia, że ledwo nadążam, ostatnie miesiące spędziłam za granicą - cudowna praca, morze, nowe znajomości - dużo się działo. Skończyło się to co musiało się skończyć, cierpiałam, chciałam go zatrzymać, ale potem nadeszło przebudzenie i zapytałam sama siebie: czy ja naprawdę chcę spędzić życie z takim człowiekiem? Wszystko stało się jasne, a potem pojawił się mister right, tak chciałabym go widzieć, mój mężczyzna idealny. Wzięło mnie na dobre, moja najlepsza przyjaciółka twierdzi, że nawet głos mi się zmienia jak o nim mówię. Wszystko ma piękne, imię, nazwisko, twarz, oczy, uśmiech, dłonie, ciągle się zastanawiam jak to możliwe, że on naprawdę istnieje? Może ja go tylko zmyśliłam? Mieszka w innym kraju (oni wszyscy zawsze mieszkają w innych krajach), ale zobaczę go już dziś wieczorem... zaczerpnę powietrza, będziemy razem przez trochę ponad 48 godzin. Chciałabym dla niego coś znaczyć, czy to, że pisze do mnie codziennie to znak, że jemu też zależy? Modlę się bezustannie, żeby to była miłość.

12:15, thistle-lady
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012

Rok 2012 rozpoczął się pięknie, a ja czuję nadciągającą Apokalipsę. Czy to dlatego, że wszystko układa się aż tak dobrze? Być może z zewnątrz wydaje się idealnie, ale mam pewność, że mogłoby być inaczej, lepiej, że brakuje pewnego elementu tej układanki. Ludzie żyją, łączą się w pary, są szczęśliwi, a ja mam wrażenie, że dalej jestem emocjonalnym rozbitkiem. Jestem w Krakowie. Byłam dziś z mamą na zakupach, wydałam mnóstwo pieniędzy i miałam to gdzieś. To właściwie był piękny dzień. Dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka dostała to o co kazała mi się modlić na drugim krańcu Europy, pojechałam tam w marcu i modliłam się. Do tego wszystkiego Placebo będzie latem w Krakowie, zobaczenie ich to jedna z rzeczy, które mam zrobić przed śmiercią. Dlaczego więc czuję strach? Czy to przez to, że pojawił się nowy on, tam na tym drugim końcu Europy i mówi mi, że jestem piękna? We wtorek się zobaczymy, jadę do niego na miesiąc. Znów będzie mnie całował, wchodził we mnie, kochał mnie i pieprzył. Wszystko to będzie się działo, a ja ciągle mam jakieś cholerne złe przeczucie, tak bardzo męczy mnie ta niepewność co się wydarzy w moim życiu. Chciałabym żeby ktoś dał mi na piśmie gwarancję, że wszystko dobrze się skończy. Chciałabym żeby i za mnie ktoś się pomodlił na końcu jakiegoś kontynentu lub świata, chociaż raz.

00:19, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 stycznia 2012

To był dobry rok, naprawdę dobry, może jeden z najlepszych. To rok zmian, rok podróży, rok przynoszący nadzieję i pewność, że potrafię być szczęśliwa. Dalej jestem sama, ale chyba mniej samotna, nauczyłam się cieszyć z drobnych rzeczy i z ludzi, którzy pojawiają się i odchodzą, taka przecież jest kolej rzeczy. Rozprawiłam się raz na zawsze z wiecznością, staram się zaakceptować, że przemijam i przemija świat dookoła mnie. Kiedy zamykam oczy i próbuję wybrać jedno wydarzenie, które w tym roku było najpiękniejsze, to mam duży dylemat, bo było wiele takich wydarzeń. Było wiele szczęścia, nieubranego w słowa, które spadało na mnie jak ciepły, letni deszcz. Byłam sobą, byłam swoja własna, próbowałam nowych rzeczy, poznawałam nowe miejsca i ludzi, śmiałam się, tańczyłam, jadłam lody czekoladowe i z każdym dniem odważniej sięgałam po swoje marzenia. Teraz boję się nowego bardziej niż kiedykolwiek, ale na przekór sobie zerwałam stary kalendarz ze ściany i zawiesiłam nowy, bo nowe przecież i tak musi nadejść. Niech nadejdzie. Szczęśliwy, nowy 12 rok.

01:36, thistle-lady
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 maja 2011

Nowe, znów nowe, niedługo jadę do Rzymu, a ja ciągle tkwię w tym co było, zamykam oczy i znowu jestem w Grecji, znowu go dotykam, czuję, wydaje mi się, że kocham. Dziś jakaś dziewczyna zostawiła uśmiech na jego ścianie na facebooku, niech szlag trafi ten cholerny facebook, pooglądałam sobie jej zdjęcia - czyżby to miała być moja następczyni? Ostatnio poszłam sama na imprezę w Krakowie i dosiadłam się do stolika Hiszpanów, pocałowałam Ikera, żeby zatrzeć tamto wspomnienie, zapomnieć... Iker jest po 30, chciał się ze mną umówić, ale ja wyjeżdżam do Włoch, jakie to moje życie jest zabawne... lay me down to crawl, słucham w kółko i odstawiam swój prywatny melodramat. Było mi tak dobrze, byłam z Tobą taka szczęśliwa, dlaczego pozwoliłeś mi wyjechać? Dlaczego wszystko się kończy?

02:30, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 maja 2011

Gdyby ktoś zapytał mnie co chciałabym teraz zrobić, odpowiedź byłaby bardzo prosta. Wyjść z domu i biec, biec bez wytchnienia, biec aż zabraknie mi sił, biec i zatrzymać się dopiero pod Białą Wieżą w Salonikach. Białą Wieżą, pod którą się spotykaliśmy. Tyle oddałabym za jeszcze jedno takie spotkanie, a jeszcze więcej za pewność, że w moim życiu coś trwa. Dlaczego miałabym być smutna z Twojego powodu? Dlaczego miałabym za Tobą tęsknić? Dlaczego miałabym wspominać Cię z drżeniem serca? Dlaczego miałabym czekać na Twoje słowa, skoro powiedziałeś, że wszystko skończone? Tym razem mam być mądra, szanować cudowną przeszłość i skupić się na przyszłości. Tym razem. Jedyny problem w tym, że chcę biec do Salonik. Kocham wspomnienie o Tobie, niezachwianą pewność, że wspaniale się z Tobą czułam. Kocham każdy miniony element mojego beztroskiego, greckiego życia, ale muszę iść dalej i wiem już gdzie. Jadę do Rzymu, dostałam tam pracę, kolejny projekt, może nawet będę robić coś poważnego. Tęsknię za Tobą i żałuję, że to się skończy, bo przecież skończy się. Kiedyś przestanę budzić się w nocy i szukać Cię w moim łóżku. Kiedyś.

21:57, thistle-lady
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3